Sofistyczny kącik jąkały

Blog trochę o filmach, trochę o czymś więcej.

1
„Służby specjalne” Patryka Vegi
2
Bo wakacje są po to, by obejrzeć zaległe sezony seriali
3
Wałęsa. Człowiek z nadziei? Film Andrzeja Wajdy
4
Pan od muzyki
5
Ściany na Placu Zbawiciela
6
3 filmy na Wielkanoc
7
Odważnym być, by mężczyzną stać się – film „Courageous”
8
Z grajdołu na Górnym Śląsku
9
Zagubieni
10
Życie – śmiertelna choroba

„Służby specjalne” Patryka Vegi

Film fabularny o Wojskowych Służbach Informacyjnych (WSI) po prostu musiał powstać. Jej likwidacji w 2006 roku towarzyszyły liczne kontrowersje i oskarżenia, formułowane z trzech obozów politycznych: zwolenników prowadzonych działań, krytyków zastosowanej metodyki oraz obrońców dawnego porządku. Głównym zarzutem kierowanym pod adresem WSI był komunistyczny rodowód całej struktury, niejasne interesy jej oficerów i działalność na szkodę państwa. Przeciwnicy zmian w służbach zarzucali ówczesnej władzy brak profesjonalizmu, który objawiał się upublicznieniem danych zagranicznych agentów, a także pozbawieniem Polski ochrony kontrwywiadowczej. Wobec ważkości tematu zagadką pozostawało tylko to, kto nakręci film i jak blisko będzie on prawdy.


Tego zadania podjął się Patryk Vega i wyreżyserował w 2014 roku „Służby Specjalne”. Gdyby oceniać sam pogląd autora na sprawę, należałoby uznać go za jednoznacznie krytyczny wobec sposobu likwidacji WSI, jak również wobec działań wojskowego wywiadu. Pod tym względem nie odstaje od kultowych produkcji, takich jak „Tożsamość Bourne’a”, „Rekrut” lub „Wróg Publiczny”, pokazujących ciemne oblicze służb. Jednak nasuwa się ważniejsza refleksja, czy film jest wart uwagi widza ze względów artystycznych. Patryk Vega posiada umiejętność kręcenia dobrych męskich historii, niemniej przebył drogę od filmowego nieba, czyli Pitbulla, do kinematograficznego piekła, w którym znalazł się przez tandetną komedię Ciacho, czy więc znowu wspiął się na szczyt i powrócił do kina sensacyjnego w glorii chwały?

98oktkpturbxy80yzg4ytfhzgvlywvhmzdkztbknjm2mjixy2nkztflzs5qcgeslqmah80dds0b8pmfzqmgzqhc

Już na wstępie zaryzykował czyniąc ze swojej głównej bohaterki -„Białko”- zmężniałą kobietę, będącą ponadto resortowym dzieckiem*. W tej roli obsadził Olgę Bołądź, która sprostała niełatwemu wyzwaniu. Swoim fizycznym wyglądem i grą aktorską wzbudza ambiwalentne uczucia, powodując u widza rozdarcie pomiędzy współczuciem a respektem, przez co nie traci wiarygodności agenta – zabójcy, pomimo swojego piękna i krzywdy doznanej od otoczenia. Równie intrygujący są jej koledzy po fachu, pułkownik Bońka oraz kapitan Cerat, z którymi tworzy grupę do zadań specjalnych. Pierwszy z nich, grany przez Janusza Chabiora, pozostaje w służbie od czasów zamierzchłej komuny, drugi zaś jest przedstawicielem pokolenia okrągłostołowych przemian – w tej roli Wojciech Zieliński –  który pada ofiarą likwidacji WSI. W oderwaniu od nietuzinkowej pracy, w codziennym życiu mężczyźni wraz z partnerkami mierzą się z zwyczajnymi problemami, wręcz typowymi dla danej generacji. Tym co łączy całą trójkę, oprócz wspólnie wykonywanych zadań, są rozterki natury moralnej i ciążące nad nimi fatum.z16061730qkadr-ze-zwiastuna-filmu-sluzby-specjalne-patryka

Bardziej jednoznacznie i wyraziście zostały pokazane postaci drugoplanowe. Wuj „Białko” jest ucieleśnieniem diabolicznego, postkomunistycznego układu. Oficer wywiadu handluje ludźmi, wykorzystuje agenturalne znajomości, by wpływać na politykę, media i biznes. Nie stroni od szantażu i zabójstw. Po drugiej stronie barykady stoi poseł, którego możemy utożsamiać z Antonim Macierewiczem, likwidujący wraz ze swoimi ludźmi WSI. Choć właściwie się nie wypowiada, symbolizuje naiwność, lekkomyślność oraz pewne szaleństwo przypisane do rządzących wtedy krajem. Pomiędzy tymi skrajnościami możemy znaleźć przeora zakonu, w którego wcielił się Andrzej Grabowski, dawnego współpracownika komunistycznych służb. Skazą na jego życiorysie, jaką wykorzystali bezpieczniacy, jest akt seksualny z drugim mężczyzną. Jak sam twierdzi, jedynie dla dobrego imienia Kościoła stara się ukryć ten fakt, a nawet próbuje nawrócić swojego oprawcę. W  głównym wątku przewijają się jeszcze inne charakterystyczne postacie wzorowane na premierze Lepperze czy posłance Beger, ale i mniej ważni dla rozwoju fabuły bohaterowie jak lekarz onkolog (Joanna Kulesza) odsłaniają ważną część życia w III RP.

sluzby01

Silna obsada i wyraziste osobowości są na pewno mocną stroną „Służb specjalnych”. Również szybka i szatkowana narracja jest trafionym zabiegiem, dzięki któremu w filmie nie ma dłużyzn, a wręcz tempo dialogów bywa zabójcze – i to wskazałbym jako największy mankament. Momentami ciężko zrozumieć o czym bohaterowie rozmawiają w swoim slangu zawodowym, pomimo iż na ekranie pojawia się napisy wyjaśniające dane sformułowania, ale zamiast analizy poszczególnych kwestii, można równie dobrze tylko podziwiać piękne zdjęcia Mirosława Brożka dokładnie ilustrujące całą historię. Choć wizualnie można by poprawić sceny walki i akcji, które jednak jak na film sensacyjny o służbach prezentują się średnio: ani nie zaliczają się do nieudanych, ani nie trzymają widza w napięciu. Wynik potyczek agentów z celami jest z góry przesądzony, co nie oznacza, że brakuje momentów zwrotu akcji. Na ekranie dzieje się dużo, a nawet za dużo, co może wynikać z kręcenia jednocześnie wersji kinowej i serialowej dla telewizji.

Jednak czy warto obejrzeć „Służby specjalne”? Zdecydowanie tak. Jest to film fabularny, który co prawda był inspirowany faktami, ale ma przede wszystkim bawić. I taką funkcję spełnia produkcja Patryka Vegi. Jest to dobre męskie kino, w jakim odnajdą się i panie. Pozostaje życzyć sensacyjnego seansu!

 


*resortowe dzieci – określenie spopularyzowane w debacie publicznej po wydaniu książki „Resortowe Dzieci. Media” autorstwa Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza. Odnosi się do krewnych wysoko postawionych funkcjonariuszy PRL-u, którzy w III RP pełnią ważne role. Autorzy powyżej wymienionej publikacji doszli do wniosku, że konotacje rodzinne resortowych dzieci miały ogromny wpływ na ich karierę, a zjawisko to nazwali odradzaniem komunistycznych elit. W 2014 roku wydawca „Resortowych dzieci. Media” został pozwany przez Jacka Żakowskiego, w wyniku czego musiał opublikować przeprosiny i wypłacić odszkodowanie za naruszenie dóbr osobistych dziennikarza.

Bo wakacje są po to, by obejrzeć zaległe sezony seriali

Jeżeli człowiek dobrze zastanowi się, po co są wakacje, to przyjdzie mu tylko jedna odpowiedź: „By obejrzeć zaległe sezony ulubionych seriali!”. Oto kilka propozycji na lato z nauką w tle, które musisz znać jako student Politechniki:

 

5. Wzór

wzor

Amerykański serial kryminalny opowiadający o losach rodziny Eppes: ojcu i dwóch jego synach, z których jeden, Charlie, jest geniuszem matematycznym pomagającym FBI rozwiązywać kryminalne zagadki, a drugi, Don, pracuje w tejże instytucji na stanowisku agenta specjalnego. Historia w każdym odcinku jest prowadzona szablonowo i typowo dla tego gatunku, co niektórym może przeszkadzać, ale fanom podobnych produkcji przypadnie do gustu. Jednak w przeciwieństwie do większości seriali kryminalnych, śledczym w rozwiązaniu zagadki pomagają nie tylko przesłuchania, ślady na miejscu zbrodni, sekcje zwłok, ale także obrazowo tłumaczone przez Charliego wzory i teorie matematyczne.

 

4. Manh(a)ttan

sznwt_2

Tytuł nawiązuje do Projektu Manhattan – amerykańskiego planu budowy bomby atomowej, aczkolwiek pokazana historia jest fikcją. Akcja dzieje się w miasteczku położonym w  Nowym Meksyku – Los Alamos, które nie jest oznaczone na mapie i znajduje się na kompletnym pustkowiu, a którego mieszkańcy są wnikliwie inwigilowani. Ponadto żaden z pracowników nie może zdradzić nawet najbliższym celu swoich badań. Terror, tajemnice i kłamstwa powodują niszczenie rodzinnych więzi, co wybitnie pokazuje rozkład małżeństwa Lizy i Franka – szefa grupy fizyków.

Z jednej strony atmosfera Los Alamos budzi strach, z drugiej strony piękne krajobrazy Nowego Meksyku są ucztą dla oka. „Manhattan” został bardzo ładnie zrealizowany wizualnie, z dbałością o szczegóły takie jak kostiumy, scenografia, czy światło. Jeżeli ktoś lubi „ładne seriale”, nie zawiedzie się. Niestety produkcję zakończono na dwóch sezonach.

  

3. The Big Bang  Theory

sznwt_3

Sitcom o grupie znajomych naukowców. Sheldon, Leonard, Howard i Rajesh posiadają niesamowity intelekt, ale w codziennych sytuacjach są nieporadni. Szczególnie pierwszy z nich prezentuje postawę „nerda”. Przeciwwagę dla nieprzeciętnych kolegów stanowi ich sąsiadka Peny, która chociaż jest prostą dziewczyną, potrafi poradzić sobie w codziennym życiu. Po pewnym czasie pomiędzy nią i jednym z przyjaciół dochodzi do czegoś więcej.

Zderzenie bohaterów ze światem „głupszych” powoduje różne zabawne perypetie. Głównymi elementami komicznym są dialogi z ciętymi ripostami i żarty sytuacyjne. Jestem pewien, że  każdy student Politechniki znajdzie w bohaterach „The Big Bang Theory” odbicie rzeczywistych postaci ; )

2. House

sznwt_4

Tej produkcji nikomu nie trzeba przedstawiać, ale nie mogła nie pojawić się w tym zestawieniu. Postać grana przez Hugh Laurie stała się już ikoną popkultury. Tytułowy dr House przyciągał widzów przed ekrany i po dziś dzień stanowi o sile serialu. Na pewno budzi podziw swoją przebiegłością, analitycznym myśleniem oraz uporem, lecz jego oschły stosunek wobec pacjentów czy współpracowników, wredny charakter, wywołuje przeciwne emocje. I to właśnie stało się jego atutem – niejednoznaczność. Twórcy House po raz kolejny potwierdzili, że nawet do bólu schematyczną historię może wybronić ciekawym bohaterem.

 

1. Breaking Bad

sznwt_5

Jeden z najlepszych seriali wszechczasów. Opowiada o Walterze White, niespełnionym naukowo nauczycielu chemii , który dowiedziawszy się o śmiertelnej chorobie postanawia wykorzystać swoją wiedzę do szybkiego wzbogacenia się. Wraz z byłym uczniem rozpoczyna „gotować” metamfetaminę.  Początkowo miał tylko zarobić pieniądze na utrzymanie rodziny po swojej śmierci, jednak z upływem czasu półświatek przestępczy wciąga go coraz bardziej.

Przemianę, właściwie po prostu destrukcję, głównego bohatera ogląda się z ciekawością, z każdym odcinkiem z coraz mniejszym współczuciem, do momentu gdy Walter White budzi już tylko odrazę. Każda postać w serialu jest inna i niejednoznaczna, dopracowana pod względem charakterologicznym. Fabuła rozwija się logicznie przez kolejne 5 sezonów, w ciągu których napięcie nieustannie rośnie. Moim zdaniem „Breaking Bad” to niekwestionowany numer jeden w tym zestawieniu.

Wałęsa. Człowiek z nadziei? Film Andrzeja Wajdy

Wałęsa. Człowiek z nadziei? Film Andrzeja Wajdy.

Można Lecha Wałęsy nie lubić, można krytycznie oceniać jego przeszłość, szczególnie po ujawnieniu dokumentów z szafy Kiszczaka, lecz jednego tej postaci odmówić nie można – wpływu na to jak dziś wygląda Polska. Tylko z tego powodu filmy o robotniku z gdańskiej stoczni powstawały i powstawać będą, a sama sylwetka głównego bohatera nadaje im miano „must-see”. Nie inaczej jest z produkcją „Wałęsa. Człowiek z nadziei” w reżyserii Andrzeja Wajdy, który po raz kolejny opowiada o wydarzeniach na Wybrzeżu w latach 70. i 80.


Już tytuł najnowszego filmu nawiązuje do poprzednich dzieł laureata Oscara: „Człowieka z żelaza” oraz „Człowiek z marmuru”, choć oczywiście nie stanowi ich kontynuacji fabularnej. Główną osią akcji jest sławna rozmowa Lecha Wałęsy z Orianą Fallaci, włoską dziennikarką mającą w swoim dossier wywiady z największymi pośród ówczesnej elity.

Przebieg ich spotkania był burzliwy. Nie przypadli sobie do gustu: on – butny lider „Solidarności”, choleryk, i ona – dama obyta w towarzystwie, prowokatorka , żyli nie tyle po dwóch stronach żelaznej kurtyny, co urodzili się w zupełnie różnych światach. Nawet po latach czuli do siebie niechęć. Jednak właśnie ta rozmowa posłużyła scenarzyście Januszowi Głowackiemu do ukazania wypadków grudnia `70 oraz wydarzeń sierpnia roku 1980 z perspektywy Lecha Wałęsy.

Słowne utarczki włoskiej dziennikarki z liderem „Solidarności” przeplatają sceny z życia gdańskiego robotnika, niejednokrotnie stylizowane na ujęcia z tamtego okresu z wmontowanym materiałem archiwalnym. Poprzez ten zabieg „Wałęsa. Człowiek z nadziei” nie tylko naśladuje minione wydarzenia, ale jest swoistą formą udokumentowania historii, czym przywodzi na myśl „Człowieka z żelaza”. Niemniej pomiędzy filmem a faktografią istnieją  znaczące różnice.

Czasami twórców zbytnio poniosła wyobraźnia. Trudno przypuszczać, by obywatel Polski Ludowej mógł zdobyć wielki obraz Jana Pawła II wiszący w mieszkaniu Wałęsów, widoczny w tle podczas rozmowy gospodarza z włoską dziennikarką. Również Matka Boska w klapie marynarki lidera „Solidarności” jest jakby większa. Sam wywiad trwa krócej niż w rzeczywistości, trzydzieści pięć lat temu Oriana Fallaci spędziła u Wałęsy dwa dni z noclegiem. Uproszczenia można całkowicie usprawiedliwić, ale kolejne rozbieżności są bardziej ważkie.

Najwięcej kontrowersji wywołuje scena ratowania strajku po podpisaniu 15. sierpnia porozumienia z dyrekcją stoczni. Według relacji Walentynowicz odstępujących od strajku robotników powstrzymywała wraz z Aliną Pienkowską (żoną Bogdana Borusewicza), a pokazana na filmie Henryka Krzywonos nie była wtedy obecna. Motorniczyni zatrzymała tramwaj przy Operze Bałtyckiej, a nie jak przedstawia Wajda – w okolicy stoczni. Nieraz jeszcze jedne postacie pojawią się za często, rola innych jest pomniejszana.

Choć przeciętny widz nie wyłapie wielu takich uchybień, to te zauważone wywołają uśmiech na jego twarzy. Wparowanie Lecha Wałęsy do siedziby Komitetu Obrony Robotników przypomina bardziej szkolny teatrzyk niż opozycyjne działania, a jego próba ratowania kolegi spod czołgu w trakcie strajków ociera się o groteskę. Scenę podpisania lojalki przez głównego bohatera w latach 70. należy pozostawić indywidualnemu osądowi, ale usilne pokazywanie, że po tamtej stronie też byli przyzwoici ludzie, momentami wprawia widza w konsternację. Czy ubek przeszukujący mieszkanie Wałęsów mógł uklęknąć przed telewizorem na słowa „Habemus papam Karol Wojtyła”?

 Mimo zdarzających się nieścisłości historycznych jest coś w „Wałęsie. Człowieku z nadziei”, co zostało wyśmienicie skopiowane – zachowanie i wałęsizmy lidera „Solidarności”. Słuchając z zamkniętymi oczami wcielającego się w rolę Wałęsy Roberta Więckiewicza trudno odróżnić, czy to jeszcze film, czy nagrane wystąpienie byłego prezydenta. Bez wątpienia jest on najjaśniejszą gwiazdą w gwiazdozbiorze Wajdy. Mocna obsada, dobra realizacja techniczna i lekkie pióro scenarzysty -Janusza Głowackiego – mocno podnosi ocenę filmu.

Autor scenariusza nie bez przyczyny zostaje powyżej wymieniony. Mankamenty historyczne i panująca poprawność polityczna nie powinna przesłonić dobrze opowiedzianej historii. Narrację można nazwać gawędziarską: rwana, choć płynie przechodzi od jednej sytuacji do drugiej, pełna dygresji i wyolbrzymień, jak wspomniany obraz Jana Pawła II, stąd też niektóre zarzuty faktograficzne można wytłumaczyć konwencją filmu. Ponadto akcja jest wartka, losy bohaterów wciągające, pomimo że brakuje pośród nich rasowego schwarzcharakteru. Lechowi Wałęsie przydałby się godny przeciwnik –  osobowy, a nie tylko ten w postaci amorficznej komuny, aczkolwiek nie umniejsza to wcale wartości historii, tej pisanej małym „h”.

Ocenę Historii pozostawiam ludziom do tego przygotowanym, dokładną analizę strony artystycznej – krytykom, politykę – politykom. Jako widz z ciekawością i ze skrajnymi emocjami oglądałem „Wałęsę. Człowieka z nadziei”, film o osobie której rodacy zawierzyli swoje marzenia o lepszym życiu, i która to osoba jednych zawiodła, oczekiwania innych spełniła. Do tej drugiej grupy na pewno należy Andrzej Wajda, może dlatego właśnie przedstawił sylwetkę Wałęsy do roku ’89. Natomiast po wyświetleniu napisów końcowych, jako dwudziestoparoletni człowiek jestem przerażony, bo komu dziś można powierzyć swoje marzenia?

walesa_1

Pan od muzyki

„Pan od muzyki” reżyserii Christophe’a Barratiera przez miesiące nie schodził z afiszów francuskich kin. Choć jest remakiem filmu „Słowicza klatka” z 1945 roku, w ciągu kilku tygodni od premiery został obejrzany przez ponad 5 milionów widzów w samej ojczyźnie wielbicieli żabich udek. Czym urzekła Francuzów ta produkcja?

Clement Mathieu, tytułowy bohater w polskiej wersji językowej, znajduje się na życiowym zakręcie, zarówno w sferze osobistej jak i zawodowej, przez co podejmuje pacę w internacie dla trudnej młodzieży „Dno stawu”. Już sama nazwa dobitnie pokazuje, w jakim miejscu znalazł się nasz bohater. Ośrodek jest zarządzany twardą ręką, panują w nim żelazne zasady wprowadzone przez dyrektora Rachina, a jedną z naczelnych stanowi powiedzenie „Akcja – reakcja!”.

pan_od_muzyki04Każde nieposłuszeństwo jest przykładnie karane, a jego konsekwencje spadają nie tylko na sprawcę, ale na całą grupę. Wobec takiego postępowania Clement jako człowiek o łagodnym usposobieniu czuje niechęć, choć początkowo przeraża go zarówno nieprzejednany przełożony, jak i trudna młodzież sprawiająca ciągle jakieś problemy. Mimo to każdy dzień pracy dodaje mu animuszu.

Zajmuje stanowisko wychowawcy oraz nauczyciela muzyki, chociaż w tej ostatniej profesji czuje się wypalony, już od pierwszych zajęć objawia swój talent dydaktyczny. Nawiązuje z chłopcami dobry kontakt, stara poznać się ich potrzeby – a nawet marzenia. Dzięki pomocy swojego poprzednika Clement odnajduje sprawcę wypadku, w którym woźny zostaje poważnie zraniony. Winowajca jednak nie trafia w ręce dyrektora, lecz udaje się do izby chorych, gdzie poprzez pomoc przy łóżku poszkodowanego ma odpokutować swój niecny uczynek.

pan_od_muzyki03 pan_od_muzyki02

 

 

 

 

 

 

Dzięki swojej mądrości i wielkiemu sercu nauczyciel skłania podopiecznych do nauki śpiewu. Z czasem rozpala w nich pasję do muzyki, a co ważniejsze sam znowu odnajduje radość w tym co robi. Odkrywa również wielki talent wokalny Pierre Morhange, lecz czy przekona biedną matkę do posłania syna do Konserwatorium?

pan_od_muzyki05

Inni nauczyciele widząc, że pomysł Clementa angażuje energię chłopaków w pożyteczną działalność zamiast w psoty, zaczynają popierać dążenia kolegi do stworzenia chóru, będąc jednocześnie w opozycji do dyrektora Rachina. Ten staje okoniem wobec planów podwładnego. Dodatkowo losowe wydarzenia sprawiają, że Clement już niedługo może znowu stracić radość życia.

Film, choć pozornie opowiada historię jakiegoś francuskiego nauczyciela uczącego w internacie, jest tak naprawdę czymś więcej – obrazem o miłości i konsekwencjach jej braku: miłości do muzyki, podopiecznych, przyjaciół, a jej braku wobec podwładnych, dzieci. Jeśli kogoś nie przekonuje piękne przesłanie „Pana od muzyki”, to na pewno urzeknie go chór chłopięcy towarzyszący widzowi przez większą część seansu. 

pan_od_muzyki07

Ściany na Placu Zbawiciela

Ściana. Można ją pomalować, można na niej powiesić zdjęcie z rodziną, czasem posłuży do przytwierdzenia lampki lub szafki, by ta nie lewitowała w powietrzu. Spoglądając na to zdjęcie, na lampkę czy szafkę może jakiś człowiek zastanowi się jeszcze, co jest za nimi: mur, beton zbrojony, drewniane bale, niemniej dalej wzrokiem nie sięgnie. Ściana bowiem stanowi nie tylko konstrukcyjną barierę, ale również pewną granicę mentalną, która oddziela mój dom od domu sąsiada, jego historię od mojej. I często to one bywają jedynymi świadkami dziejących się obok nas dramatycznych wydarzeń.


Do takich doszło pewnej zimy, kiedy to młoda warszawianka chciała odebrać sobie życie, przy okazji zabierając na tamtą stronę dwóch małoletnich synów. Gdyby w jednym z tabloidów nie pojawił się artykuł opisujący tę sytuację, pewnie krzyk kobiety usłyszałyby tylko ściany, a inspirowany jej historią film „Plac Zbawiciela” Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze nigdy nie powstał.

pl_zbawiciela2

Przedstawili oni na ekranie obraz codziennego życia małżeństwa, Beaty i Bartka Zielińskich, oraz ich dwójki dzieci, Adriana i Dawida. Mężczyzna pracuje w firmie montującej klimatyzacje i choć zarabia przeciętnie, a jego żona zajmuje się domem, przy pomocy rodziny odłożył już wystarczającą sumę pieniędzy na własne cztery ściany, wśród których za parę miesięcy razem zamieszkają. Niestety musieli zrezygnować z wynajmu dotychczasowego lokum, ale znaleźli rozwiązanie – tymczasowo przenieśli się do mieszkania matki Bartka, Teresy.

pl_zbawiciela4

Początkowo perspektywa współżycia pod jednym dachem ze starszą kobietą wydaje się dobrym rozwiązaniem, mimo iż pięcioosobowa rodzina gnieździ się na małej przestrzeni. Babcia spędza więcej czasu z wnukami, więc małżonkowie poświęcają dużo uwagi tylko sobie, a oszczędności na czynszu równoważą domowy budżet. Jednak bardzo szybko korzyści wynikające z całej sytuacji znikają w obliczu nieprzewidzianych wydarzeń na placu budowy wymarzonego domu.

Problem z którym musi zmierzyć się młode małżeństwo obnaża konflikty panujące pomiędzy domownikami. Teresa nie może zaakceptować ani bezrobocia synowej, ani wprowadzanych przez nią porządków w swoim mieszkaniu. Napięcia pomiędzy kobietami rosną, doprowadzając do bezpośredniego starcia.

pl_zbawiciela6

Bój o prym w rodzinie pogarsza również relacje pomiędzy Beatą i Bartkiem. Mężczyzna jest pod silnym wpływem apodyktycznej matki, dlatego postawiony pod ścianą bierze stronę Teresy, zaś wobec Beaty staje się agresywny oraz nieprzejednany. Atmosfera gęstnieje na tyle, że stare rany zostają znowu otwarte, tajemnice wypływają na wierzch, a krzyk młodej kobiety odbija się od szarych ścian mieszkania. Do czasu.

pl_zbawiciela5

Historia przedstawiona w „Placu Zbawiciela” wciąga do samego końca sprawiając, iż ten film można uznać za jeden z najlepszych dramatów obyczajowych powstałych w naszym kraju w ciągu ostatniej dekady. Doborowa obsada: Jowity Budnik i Arkadiusza Janiczka wcielających się w roli małżeństwa Zielińskich, a Ewy Wencel kreującej postać Teresy, będąca pod reżyserską opieką pary Krauze i Kos – Krauze, a występująca przed obiektywem Wojciecha Staronia, zapewniła obrazowi 4 Orły, 4 Złote Lwy i 3 Nagrody Specjalne, Złotą Żabę na festiwalu Camerimage oraz kilka innych, międzynarodowych wyróżnień.

 

3 filmy na Wielkanoc

Ben Hur (1959)

Reżyseria: William Wyler

Obsada: Charlton Heston, Haya Harareet, Stephen Boyd

3filmyW_1

W okupowanej przez Rzymian Judei szerzy się nowa religia – niejaki Jezus głosi, że jest Bogiem. Cesarz zaniepokojony utratą kontroli nad ludem Izraela, wśród którego stają się popularne mesjańskie idee, wysyła rzymskiego dowódcę legionów, Messalę. Żołnierz ma przygotować przyjazd nowego namiestnika oraz zaprowadzić ład na tych ziemiach, a że wychował się w Jerozolimie, próbuje w tym celu wykorzystać stare kontakty.

O pomoc w wykryciu buntowników prosi przyjaciela z dzieciństwa – Judę Ben Hura – żydowskiego księcia i najbogatszego mieszkańca w okolicy, ten jednak stanowczo odmawia, czym przyczynia się do poróżnienia strych znajomych. Sprzeczka rozpoczyna tragiczny zwrot wydarzeń. Gdy do miasta przybywa namiestnik, Judejczyk wraz z siostrą obserwują przejazd wojsk na szczycie swojego domu. Dziewczyna niefortunnie opierając się o dach strąca gliniany element pod kopyta konia rzymskiego urzędnika, w wyniku czego spłoszone zwierzę zrzuca jeźdźca. Wypadek okazuje się śmiertelny.

Ben Hur bierze na siebie winę, nie może jednak liczyć na pobłażliwość Messali. Dowódca legionów nie wierzy w przypadkowe strącenie dachówki i skazuje żydowskiego księcia na pracę galernika, a jego siostrę i matkę wtrąca do więzienia, gdzie zarażają się trądem. Juda przysięga zemstę na dawnym przyjacielu. Kiedy w wyniku szczęśliwych okoliczności uzyskuje wolność wraca w rodzinne strony.

Film został nakręcony na podstawie książki o tym samym tytule.

 

Jesus Christ Superstar

Reżyseria: Norman Jewison

Obsada: Ted Neeley, Carl Anderson, Yvonne Elliman

3filmyW_2

Na środku pustyni, wśród starożytnych ruin młodzi ludzie odrywają  historię Jezusa z Nazaretu. Tytułowy bohater jest Synem Bożym, za którym z uwielbieniem podążają tłumy. Jedni widzą w nim wyzwoliciela narodu żydowskiego spod okupacji Cesarstwa, inni cudotwórcę mogącego uleczyć ich ułomności, z kolei nieliczni dostrzegają w nim Mesjasza, który zaprowadzi w końcu porządek na Ziemi.

Jest jednak człowiek niepodzielający optymizmu tłumu, pełen wątpliwości, niewierzący w słowa Jezusa, a zwie się Judasz Iskariota. Apostoł staje się głównym antagonistą Nazarejczyka – często z nim polemizuje pokazując niezrozumienie dla jego słów i czynów. Judasz prowokuje, oskarża, a ostatecznie zdradza Jezusa, choć przez cały czas uważa się za jego przyjaciela.

Zdrajca nie jest jedyną postacią, której stosunek do Mistrza pozostaje niejednoznaczny. Maria Magdalena  – ukazana jako prostytutka-  spotyka Jezusa na imprezie. Widząc, że nie został przywitany zgodnie ze żydowskim zwyczajem, dokonuje wobec niego tradycyjnego obmycia. Gdy wywołuje to poruszenie wśród zebranych, a w szczególności Judasza, Jezus staje w jej obronie. Od tego czasu kobieta podąża za nim, wciąż nosząc w sercu wątpliwości: czy fascynuje ją mistrz i nauczyciel, czy mężczyzna jakiego dotychczas nie spotkała.

W filmie pojawiają się również inni biblijni bohaterowi – choćby Piłat, różne biblijne wydarzenia, ale przedstawiona historia odbiega od oryginału. Również postawa Jezusa nie mieści się w „kościelnym wzorcu”, a zakończenie pozostaje otwarte.

 

Misja

Reżyseria: Roland Joffé

Obsada: Robert De Niro, Jeremy Irons

3filmyW_3

Ojciec Gabriel, przeor zakonu Jezuitów kierujący w Południowej Ameryce misją San Miguel, zakłada w dżungli kolejną, podobną wspólnotę dla Indian z plemienia Guarano. Ową społeczność nękają łowcy niewolników, wśród których największy strach budzi kapitan Mendoza. Jednak już niedługo największy wróg rodzimych mieszkańców Ameryki zostanie jednym z nielicznych ich obrońców.

Po powrocie z kolejnej wyprawy dowiaduje się on o miłości narzeczonej do jego brata, w wyniku czego obaj mężczyźni stają do pojedynku. Mendoza zabija przeciwnika, czym rani nie tylko ukochaną, ale również samego siebie. Do pogrążonego w rozpaczy bratobójcy przychodzi ojciec Gabriel, proponując pokutę za grzechy i nawrócenie. Z worem kamieni u szyi były kapitan rusza z Jezuitą oraz innymi braćmi zakonnymi w głąb dżungli do nowo założonej misji.

Wyprawa nie kończy problemów ani Mendozy, ani Indian Guarano. Na prośbę władz kolonii, którym są w nie smak działania ojca Gabriela, papież wysyła emisariusza mającego ocenić skargi na działalność zakonu. Od jego wyroku zależy los plemiennych społeczności i misji, które pozbawione ochrony Jezuitów zostaną zniszczone, a ich mieszkańcy trafią do niewoli.

Odważnym być, by mężczyzną stać się – film „Courageous”

Odważnym być, by mężczyzną stać się – film ” Courageous „

Z czerwonego forda, który dopiero co zajechał na niewielką stację paliw, wysiada czarnoskóry mężczyzna: w średnim wieku, dosyć wysoki, krótko przystrzyżony i porządnie ubrany. Tankuje samochód. Skończywszy już ma odjeżdżać, kiedy to spogląda na przednią szybę. Tak, jej przejrzystość znacząco odbiegała od normy, ale prawdziwy dramat ma się dopiero rozegrać. Wystarczyło iż kierowca przez chwilę skupił swoją uwagę na poszukiwaniu myjki przy sąsiednim dystrybutorze, aby w jego wozie zasiadł oprych próbujący uprowadzić auto. Czarnoskóry mężczyzna natychmiast rzuca się w pogoń, dogania porywacza i przez uchyloną szybę próbuje wyciągnąć  kluczyki ze stacyjki. Z przyczepionym do drzwi właścicielem samochód wyjeżdża na szosę.courageous_screen4

Nie jest to opis klipu kampanii „Stop wariatom drogowym”, ani nawet historyjka o superbohaterze z nowego komiksu Marvela, lecz pierwszy dzień służby Nathana Hagesa – pierwszoplanowej postaci filmu „ Courageous ” – w oddziale policji w Albany (Dougherty Country).

W wyniku incydentu szybciej niż planował poznał nowych kolegów z jednostki: Adama, Shane’a, a później także Dawida, z którymi stworzył paczkę przyjaciół. Do grona policjantów dołącza w wyniku różnych perypetii emigrant z Meksyku, Javier Martinez. To o losach tej czwórki jest film Alexa Kendricka – reżysera i scenarzysty „ Courageous ” oraz odtwórcy roli Adama.courageous_screen2

Grupa tytułowych bohaterów to nie tylko mieszanka etniczna, charakterów, ale również odmiennych doświadczeń życiowych. Shane Fuller rozwiódł się z żoną i od tego wydarzenia, w czasie krótkich widywań stara się budować relacje ze swoim synem. Podobne przeżycia w dzieciństwie dotknęły Dawida Thomsona, zwanego żółtodziobem ze względu na roczny staż służby, który poszukuje swojej męskości. Z kolei Nathan jest doświadczonym policjantem, szczęśliwym mężem oraz ojcem zbuntowanej nastolatki, rozbrykanego chłopaka i małego bobasa.courageous_screen3

Adam Mitchell podobnie jak Hages sprawuje rolę głowy czteroosobowej rodziny: żony Victorii, pełnego energii Dylana, młodej i uroczej Lauren.  Stara się być biernym obserwatorem życia swoich dzieci, albo po prostu leniwym, do czasu gdy jego najbliższych dotyka tragedia. Pod wpływem mocnych przeżyć budzi się w nim pragnienie bycia lepszym mężczyzną, który oddaje się całkowicie innym. Szuka sposobu, aby zrealizować swój zamysł i tworzy deklarację wypływającą z jego przemyśleń nad istotą męskością, oczekiwań wobec ojcostwa, jak również z medytacji nad Biblią.

Postawa Mitchella skłania pozostałą czwórkę przyjaciół do uroczystego podpisania tej deklaracji. I właściwie o tym jest film. Przez większą część czasu obserwujemy na ekranie zmagania bohaterów z pytaniem: „Jakim powinienem być mężczyzną?” Jedni radzą sobie z podjętymi zobowiązaniami lepiej, inni gorzej. W tle ich walki z samym sobą przewijają się ciągle wątki religijne, i choć nie stanowią nachalnej indoktrynacji, obraz przedstawionego świata jest jednostronny. Może dlatego, że twórca tej historii, Alex Kendrick, poza swoim zawodem pełni funkcję pastora.courageous_screen7

„ Courageous ” to dobrze zrealizowany film, przeplatany scenami akcji, dramatycznymi sekwencjami, czasami nawet śmiesznymi dialogami lub gagami. Gra aktorska stoi na przyzwoitym poziomie, fabuła jest spójna, a kolejno pojawiające się obrazy są przyjemne dla oka. Brak drastycznych czy seksualnych scen sprawia, iż historia o policjantach z Albany idealnie nadaje się na rodzinny seans. Co prawda osoby uczulone na religię mogą doznać dyskomfortu, nie mniej film z przesłaniem budowania swojej męskości wobec postępującej obecnie dewaluacji wartości jest godzien obejrzenia.

courageous_screen6

Z grajdołu na Górnym Śląsku

Z grajdołu na Górnym Śląsku

Nie raz w historii kinematografii, poczynając od legendarnego „ King Konga”, a na making of podrzędnych produkcji kończąc, reżyser, scenarzysta, czy operator kamery stawał się gwiazdą ekranu jednak, rzadko kiedy to praca dokumentalisty jest kanwą filmowej opowieści. Jeśli zaś ową opowieść zaliczamy do dokumentów fabularyzowanych, co więcej wszyscy jej bohaterowie posługują się śląską godką, to musi być ona unikatem na skalę światową.

Autorami takiego dzieła są reżyser Paweł Wysoczański oraz uczeń szkoły średniej Daniel Furmaniak. Poznali się przy okazji castingu do „Świnki” i tamże nastolatek przedstawił Wysoczańskiemu pomysł udokumentowania marzeń swoich rówieśników. Ich krótka rozmowa zainspirowała reżysera do stworzenia filmu o życiu mieszkańców Lipin – rodzinnej dzielnicy Daniela, a także zaproponowania młodemu chłopakowi głównej roli.

kbs_screen1Szare mury pokryte graffiti, rdzewiejący trzepak, puste podwórko nie są dla sąsiadów Furmaniaka tylko codziennym widokiem, lecz symbolem klątwy ciążącej nad tym miejscem. Lipiny to najgorsza dzielnica na Śląsku, gdzie wpierdol można otrzymać za krzywy uśmiech, a wskaźniki ekonomiczno – społeczne znacząco odstają od średniej krajowej. Brak infrastruktury, brak inwestycji, brak perspektyw na lepsze jutro – z tą rzeczywistością mierzy się każdy żyjący tam nastolatek, w tym Dawid.

Niestety Furmaniak zostawiony przez rodziców, dla których butelka alkoholu stała się ważniejsza od wychowania syna, w swojej walce może liczyć tylko na babcię. Kobieta troszczy się o niesfornego wnuka, wszak często używa mocnych słów, aby przemówić do jego rozsądku. Jednocześnie ukazuje przez to swój charakter – twardej baby ze Śląska. Pomimo tego z czułością przygląda się pracy chłopaka nad filmem i stara się go wspierać.

kbs_screen3Daniel zakupionym telefonem komórkowym rejestruje swoje otoczenie, zarówno bawiące się na podwórku dzieci, jak i bezdomnych przeszukujących śmietniki. Przy okazji rozmawia z napotkanymi ludźmi o ich wymarzonej za młodu profesji. Jednak chłopakowi to nie wystarcza. Postanawia nie tylko uczynić bohaterami filmu szkolnych kolegów, ale zmienić życie rówieśników spełniając ich marzenie. Na jeden dzień zostaną kim ze chcą. W zorganizowanym w technikum castingu wybiera trzy osoby, które będą: przedszkolanką, modelką oraz terrorystą.

Choć pozornie historie przedstawione na ekranie dotyczą jednego miejsca i konkretnych ludzi to niosą prawdę uniwersalną. Każdy ma w życiu swoje Lipiny, jakąś przytłaczającą rzeczywistość, z której próbuje uciec. Czy jednak ucieczka z tego miejsca jest koniecznym warunkiem, abyśmy byli szczęśliwi? Odpowiedź na to pytanie zna babcia Daniela. Jaką? Zapraszam do obejrzenia filmu w reżyserii Pawła Wysoczańskiego „Kiedyś będziemy szczęśliwi”.kbs_screen4

 

Zagubieni

Gdy na ekranie spotyka się dwoje bohaterów, on i ona, którzy patrzą sobie głęboko w oczy, zawsze rodzi się miedzy nimi wielka miłość. Jednak życie to nie bajka. Dobrze wiedzą o tym główne postacie filmu Sophie Coppoli „Miedzy Słowami”: Bob (Bill Murray) i Charlotte (Scarlett Johansson).

lost_screen1On, uznany aktor przybywa do Tokio zagrać w reklamówce. Oddalony od rodziny, nie tylko w znaczeniu geograficznym, wypalony zawodowo Bob spędza czas wolny w hotelowym barze. Tam pojawia się ona. Młoda Charlotte towarzyszy mężowi, który całkowicie oddaje się pracy zawodowej i zaniedbuje relacje z żoną. Skończyła filozofię, lecz nie może znaleźć swojego miejsca na ziemi. Osamotniona szuka pośród kulturowo obcej społeczności swojej tożsamości.lost_screen2

Stworzeni przez Coppolę bohaterowie wydają się odbiciem obrazu współczesnego człowieka, otoczonego przez tłum i technologie, ale żyjącego na bezludnej wyspie własnego serca. To wspólne doświadczenie wyobcowania sprawia, że Bob i Charlotte stają się sobie bliscy. Z czasem okazuje się, że jeden uścisk przyjaciela/przyjaciółki znaczy więcej niż setki pocałunków kochanka. Jednak, czy przyjaźń przerodzi się w coś więcej?

Historie ich relacji oglądamy jakby z ukrycia. Wiele ujęć ma charakter dokumentalny, a muzyka wprowadza nas w intymny klimat filmowej opowieści. Doskonała gra Billa Murray ‘a i niezwykły urok Scarlett dopełnia całości dzieła. Choć fabuła nie jest skomplikowana, ten film naprawdę warto zobaczyć. lost-screen 4

 

Życie – śmiertelna choroba

Śmierć od zawsze budzi w Człowieku strach, niezależnie od tego, czy próbuje przed nią uciec, czy stawia jej czoła. Krzysztof Zanussi podejmuje w swoim filmie „Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” temat tego lęku, a właściwie zderzenia naszego racjonalizmu z wiarą w rzeczy nadprzyrodzone, kiedy koniec życia jest już bliski.

życie_screen2Cóż może być lepszym tłem do obserwacji wewnętrznego konfliktu niż śmiertelna choroba – rak płuc? To z nią zmaga się główny bohater dzieła Zanussiego, lekarz Tomasz Berg (Zbigniew Zapasiewicz). Starszy, samotny, rozwiedziony medyk z uśmiechem na twarzy, który wyraża raczej politowanie wobec otaczających go ludzi niż radość, staje się pacjentem własnego szpitala.

Poza etatem w placówce dorabia jako zabezpieczenie medyczne na planie filmu biograficznego o świętym Bernardzie. Ten mistyk staje się przeciwwagą dla racjonalizmu lekarza, a praca przy produkcji nakłania Tomasza do poszukiwania „czegoś więcej”. Tam poznaje również troje innych, ważnych dla losów historii postaci: zakonnika Marka, Hankę(Monika Krzywkowska) i Filipa (Paweł Okraska).

To właśnie skrzyżowanie się dróg życiowych starego lekarza i Filipa – studenta medycyny, staje się początkiem zmian. Obaj znajdują się w kryzysie, obaj próbują doszukać się w Człowieku czegoś ukrytego pod powłoką ciała. Tym co ich różni jest wiara, którą młody adept sztuki lekarskiej próbuje zachować, a jakiej to Tomasz nigdy nie doświadczył. Również ich statut życiowy jest odmienny. Filip stoi ze swoją ukochaną u progu życia, zaś osamotniony Berg jest bliski końca kariery zawodowej i kresu ziemskiego wędrowania. Młodość i zagubienie zderzają się z obojętnością i pesymizmem. Jednak wspólne przybywanie zmienia ich widzenie świata.życie_screen3

Stan apatii Berga wcale nie zmniejsza jego determinacji do walki z chorobą. Szuka on pomocy we Francji, gdzie dokonuje się nowoczesnych operacji nowotworu płuc. Jednak by podjąć leczenie potrzebuje pieniędzy. Nakłania byłą żonę do wsparcia finansowego, ale próbuje również innych metod zdobycia potrzebnych środków. Jak daleko może posunąć się śmiertelnie chory człowiek? Czy lekarz znajdzie sposób na trawiącą go chorobę?

Jak mawiał Benjamin Franklin: „Na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki”. Bez względu na fabułę historii pokazanej na ekranie los Tomasza Berga został przesądzony. Czy warto więc poświęcić czas na zapoznanie się z dziełem Krzysztofa Zanussiego? Może ten film jest opowieścią o nas wszystkich, którzy umieramy – tyle że jedni szybciej, drudzy wolniej – i dlatego bez względu na reprezentowany światopogląd należy obejrzeć „Życie jako śmiertelna choroba…”.