„Służby specjalne” Patryka Vegi

Film fabularny o Wojskowych Służbach Informacyjnych (WSI) po prostu musiał powstać. Jej likwidacji w 2006 roku towarzyszyły liczne kontrowersje i oskarżenia, formułowane z trzech obozów politycznych: zwolenników prowadzonych działań, krytyków zastosowanej metodyki oraz obrońców dawnego porządku. Głównym zarzutem kierowanym pod adresem WSI był komunistyczny rodowód całej struktury, niejasne interesy jej oficerów i działalność na szkodę państwa. Przeciwnicy zmian w służbach zarzucali ówczesnej władzy brak profesjonalizmu, który objawiał się upublicznieniem danych zagranicznych agentów, a także pozbawieniem Polski ochrony kontrwywiadowczej. Wobec ważkości tematu zagadką pozostawało tylko to, kto nakręci film i jak blisko będzie on prawdy.


Tego zadania podjął się Patryk Vega i wyreżyserował w 2014 roku „Służby Specjalne”. Gdyby oceniać sam pogląd autora na sprawę, należałoby uznać go za jednoznacznie krytyczny wobec sposobu likwidacji WSI, jak również wobec działań wojskowego wywiadu. Pod tym względem nie odstaje od kultowych produkcji, takich jak „Tożsamość Bourne’a”, „Rekrut” lub „Wróg Publiczny”, pokazujących ciemne oblicze służb. Jednak nasuwa się ważniejsza refleksja, czy film jest wart uwagi widza ze względów artystycznych. Patryk Vega posiada umiejętność kręcenia dobrych męskich historii, niemniej przebył drogę od filmowego nieba, czyli Pitbulla, do kinematograficznego piekła, w którym znalazł się przez tandetną komedię Ciacho, czy więc znowu wspiął się na szczyt i powrócił do kina sensacyjnego w glorii chwały?

98oktkpturbxy80yzg4ytfhzgvlywvhmzdkztbknjm2mjixy2nkztflzs5qcgeslqmah80dds0b8pmfzqmgzqhc

Już na wstępie zaryzykował czyniąc ze swojej głównej bohaterki -„Białko”- zmężniałą kobietę, będącą ponadto resortowym dzieckiem*. W tej roli obsadził Olgę Bołądź, która sprostała niełatwemu wyzwaniu. Swoim fizycznym wyglądem i grą aktorską wzbudza ambiwalentne uczucia, powodując u widza rozdarcie pomiędzy współczuciem a respektem, przez co nie traci wiarygodności agenta – zabójcy, pomimo swojego piękna i krzywdy doznanej od otoczenia. Równie intrygujący są jej koledzy po fachu, pułkownik Bońka oraz kapitan Cerat, z którymi tworzy grupę do zadań specjalnych. Pierwszy z nich, grany przez Janusza Chabiora, pozostaje w służbie od czasów zamierzchłej komuny, drugi zaś jest przedstawicielem pokolenia okrągłostołowych przemian – w tej roli Wojciech Zieliński –  który pada ofiarą likwidacji WSI. W oderwaniu od nietuzinkowej pracy, w codziennym życiu mężczyźni wraz z partnerkami mierzą się z zwyczajnymi problemami, wręcz typowymi dla danej generacji. Tym co łączy całą trójkę, oprócz wspólnie wykonywanych zadań, są rozterki natury moralnej i ciążące nad nimi fatum.z16061730qkadr-ze-zwiastuna-filmu-sluzby-specjalne-patryka

Bardziej jednoznacznie i wyraziście zostały pokazane postaci drugoplanowe. Wuj „Białko” jest ucieleśnieniem diabolicznego, postkomunistycznego układu. Oficer wywiadu handluje ludźmi, wykorzystuje agenturalne znajomości, by wpływać na politykę, media i biznes. Nie stroni od szantażu i zabójstw. Po drugiej stronie barykady stoi poseł, którego możemy utożsamiać z Antonim Macierewiczem, likwidujący wraz ze swoimi ludźmi WSI. Choć właściwie się nie wypowiada, symbolizuje naiwność, lekkomyślność oraz pewne szaleństwo przypisane do rządzących wtedy krajem. Pomiędzy tymi skrajnościami możemy znaleźć przeora zakonu, w którego wcielił się Andrzej Grabowski, dawnego współpracownika komunistycznych służb. Skazą na jego życiorysie, jaką wykorzystali bezpieczniacy, jest akt seksualny z drugim mężczyzną. Jak sam twierdzi, jedynie dla dobrego imienia Kościoła stara się ukryć ten fakt, a nawet próbuje nawrócić swojego oprawcę. W  głównym wątku przewijają się jeszcze inne charakterystyczne postacie wzorowane na premierze Lepperze czy posłance Beger, ale i mniej ważni dla rozwoju fabuły bohaterowie jak lekarz onkolog (Joanna Kulesza) odsłaniają ważną część życia w III RP.

sluzby01

Silna obsada i wyraziste osobowości są na pewno mocną stroną „Służb specjalnych”. Również szybka i szatkowana narracja jest trafionym zabiegiem, dzięki któremu w filmie nie ma dłużyzn, a wręcz tempo dialogów bywa zabójcze – i to wskazałbym jako największy mankament. Momentami ciężko zrozumieć o czym bohaterowie rozmawiają w swoim slangu zawodowym, pomimo iż na ekranie pojawia się napisy wyjaśniające dane sformułowania, ale zamiast analizy poszczególnych kwestii, można równie dobrze tylko podziwiać piękne zdjęcia Mirosława Brożka dokładnie ilustrujące całą historię. Choć wizualnie można by poprawić sceny walki i akcji, które jednak jak na film sensacyjny o służbach prezentują się średnio: ani nie zaliczają się do nieudanych, ani nie trzymają widza w napięciu. Wynik potyczek agentów z celami jest z góry przesądzony, co nie oznacza, że brakuje momentów zwrotu akcji. Na ekranie dzieje się dużo, a nawet za dużo, co może wynikać z kręcenia jednocześnie wersji kinowej i serialowej dla telewizji.

Jednak czy warto obejrzeć „Służby specjalne”? Zdecydowanie tak. Jest to film fabularny, który co prawda był inspirowany faktami, ale ma przede wszystkim bawić. I taką funkcję spełnia produkcja Patryka Vegi. Jest to dobre męskie kino, w jakim odnajdą się i panie. Pozostaje życzyć sensacyjnego seansu!

 


*resortowe dzieci – określenie spopularyzowane w debacie publicznej po wydaniu książki „Resortowe Dzieci. Media” autorstwa Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza. Odnosi się do krewnych wysoko postawionych funkcjonariuszy PRL-u, którzy w III RP pełnią ważne role. Autorzy powyżej wymienionej publikacji doszli do wniosku, że konotacje rodzinne resortowych dzieci miały ogromny wpływ na ich karierę, a zjawisko to nazwali odradzaniem komunistycznych elit. W 2014 roku wydawca „Resortowych dzieci. Media” został pozwany przez Jacka Żakowskiego, w wyniku czego musiał opublikować przeprosiny i wypłacić odszkodowanie za naruszenie dóbr osobistych dziennikarza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz używać tych tagów HTML i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>